fbpx

 

IZBOWY PAKIET BANER

 

 

Czy w czasach pandemii koronawirusa i walki o przetrwanie przedsiębiorcy mają w ogóle czas na zajmowanie się takimi zagadnieniami jak „team bulding”? Doświadczenia pokazują, że nie bardzo, a szkoda! Kryzysy łatwiej pokonywać w zwartym zespole niż w chaotycznej grupie ludzi niepewnej swojej przyszłości. Specjaliści podkreślają, że dla firm czas pandemii to często czas na opracowywanie zupełnie nowych rozwiązań komunikacyjnych, które mogą owocować nowymi relacjami w przyszłości. Nie warto więc zaniedbywać działań „team buldingowych”, bo to właśnie od nich może zależeć rozwój przedsiębiorstwa którym kierujemy.

 

Gośćmi Michała Kaczmarka w kolejnym podcaście Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie są Anna i Tomasz Grygorcewiczowie z DCC Grygorcewicz. Wysłuchajcie rozmowy i przeczytajcie artykuł.

 

„Najpierw jest szok i opór, potem złość, a potem akceptacja i układanie się w nowej sytuacji na nowo”

    Kryzys wywołany koronawirusem to nie jest czas na gospodarczą ospałość i wielotygodniowe analizy, ale nie jest to także czas na działanie chaotyczne i bez strategii. Specjaliści podkreślają zgodnie, że mało firm było przygotowanych na tak awaryjne zarządzanie kryzysowe, ale wiele przedsiębiorstw wykorzystuje czas „lock downu” do szukania alternatywnych ścieżek rozwoju czy do szukania nowych rynków zbytu dla swoich usług i produktów. Czy czas pandemii, który wielu osobom kojarzy się z redukcją wynagrodzeń i zwolnieniami, może być czasem dobrym dla firmy? Wszystko zależy od planu, strategii, kultury organizacyjnej oraz tego jakie działania podejmowane były przed kryzysem. Firmy postawione na silnych fundamentach i mocne zespoły poradzą sobie z najtrudniejszymi sytuacjami.

   - Najpierw jest szok i opór, potem złość, a potem akceptacja i układanie się w nowej sytuacji na nowo. Tak wygląda to, co obserwujemy obecnie. Jesteśmy w fazie myślenia, co będzie później, ale trudno to przewidzieć, bo przecież wiele pytań w ciąż pozostało bez odpowiedzi. Na dzisiaj to jest tworzone od podstaw, przedsiębiorcy często nie znają kierunków i pracują tak, aby przetrwać – mówi Tomasz Grygorcewicz. – Marzec to zamieszanie, chaos i wiara w to, że może to szybko minie, ale jak okazało się później to potrwa dłużej i przedsiębiorcy bardzo się zmobilizowali by ustanowić na nowo priorytety. W pojedynkę da się nie wiele zrobić, stąd ważna jest troska o relacje, o bieżący kontakt i o trwanie przy swoim zespole – dodaje Anna Grygorcewicz.

   Przedsiębiorcy przygotowani byli na działanie w ramach „rynku pracownika”. Jesteśmy świadkami procesu zwalniania, a nie zatrudniania i rozbudowywania kadr. Czy można efektywnie działać w zespole, który podlega zmianom niezależnym od chęci pracodawców: - To jest czas „ratowania tego, co się da”, szczególnie jeżeli mówimy o cennych kompetencjach, cennych pracownikach. Musimy działać tak, by odzyskiwać potencjał kiedy skończy się kryzys. Zmieniła się sytuacja i pracodawcy z modelu „rozpieszczania” pracowników, muszą się skupić na utrzymaniu ciągłości biznesu – dodaje Tomasz Grygorcewicz. Wszelkie benefity i potrzeby wyższego rzędu schodzą na drugi plan. Przedsiębiorcy nie powinni jednak zapominać o kulturze organizacyjnej, czy o troski o relacje w firmie i odpowiedni przepływ informacji.

Przedsiębiorcy zwolnienie pracowników traktują jako ostateczność. „Emocji nie da się uniknąć”

   Przepływ informacji jest bardzo ważny, bo dobrze poinformowani o sytuacji firmy pracownicy wiedzą jakich decyzji pracodawców mogą się spodziewać. Mowa zarówno o obniżeniu wynagrodzeń jak i zmniejszaniu etatów czy nawet zwolnieniach. Komunikat płynący od zarządów firm ma priorytetowe znaczenie. Jak mówi Tomasz Grygorcewicz informacja: „jesteś dla mnie ważny, być może będziemy mogli pracować w przyszłości” brzmi lepiej niż wiadomość wysłana mailem bez uzasadnienia: - Szef czy menadżer powinien być zorientowany jak pomóc zwolnionemu pracownikowi, tak by nie zostawiać go bez żadnej pomocy, ważne są też rekomendacje czy poświadczenia pracy – mówi Tomasz Grygorcewicz. – Wielu przedsiębiorców szuka rozwiązań takich by nie zwalniać pracowników, mowa o redukcji etatów czy wcześniejszym wykorzystaniu urlopów. Zwolnienie traktowane jest jako ostateczność – dodaje Anna Grygorcewicz.

  - Żaden człowiek nie jest predysponowany do tego by komunikować coś, co powoduje negatywne emocje. Bez tego się nie da i jestem pewien, że zwolnienie musi wywołać negatywne reakcje. Należy się do takich działań przygotować. One muszą być zaplanowane, bo firma działa inaczej i wsparcia potrzebują Ci, którzy opuszczają firmę i Ci, którzy w niej zostają – dodają specjaliści DCC Grygorcewicz.

Niższe wynagrodzenie, mniej ludzi, taka sama efektywność?

Realia drugiego kwartału roku 2020 nie są sprzyjające dla gospodarki – redukcje zatrudnienia, obniżanie wynagrodzeń, spadki motywacji – to wszystko nie sprzyja utrzymaniu efektywności działania w przedsiębiorstwach, a wiele firm potrzebuje tego by móc dalej trwać. W takich sytuacjach od menadżerów i liderów wymaga się zdecydowanie więcej niż w sytuacjach standardowych: - To nie jest moment na wymaganie takiej samej efektywności od zespołów przy zredukowanych zasobach i możliwościach. Przedsiębiorca, który będzie chciał utrzymać za wszelką cenę efektywność w krótkim okresie czasu bez rewidowania swoich możliwości może stracić, należy ustalić priorytety. Przy pracy zdalnej, przy pracy z wieloma ograniczeniami należy być świadomym, że nie wszystko musi się od razu udać, na wyniki potrzeba czasu – dodaje Anna Grygorcewicz. – Zespół należy utwierdzać w prawdziwym przekonaniu, że bez współpracy nie uda się wytworzyć dobrych produktów. Obniżenie jakości może generować np. odpływ klientów. Mimo kryzysu musimy być gotowi na pracę zespołową i jeszcze większą mobilizację – dodaje Anna Grygorcewicz.

WYSŁUCHAJCIE PODCASTU: