Mostostal Chojnice złożył stoczni ofertę produkcji wielkich elementów stalowych. Stocznia będzie je robić na zlecenie – informuje szczecińska Gazeta Wyborcza. Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski spotkał się z przedstawicielami Mostostalu Chojnice - spółki, która chciała dzierżawić, a potem zakupić część majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa. Z nieoficjalnych informacji Gazety wynika, że Mostostal nie będzie dzierżawił majątku stoczni, ale zlecał budowę konstrukcji stalowych. Pierwsze zlecenie już przygotowano, więc przynajmniej część stoczniowców zajmie się pracą na rzecz spółki z Chojnic. Nie wiadomo jednak, na jaką skalę uda się rozkręcić nową produkcję i ile dzięki temu stoczniowców zachowa etat. Pracy przy budowie statków jest coraz mniej. Trwają roboty przy czterech jednostkach. Trzy już są na wodzie, czwarta (kontenerowiec dla rosyjskiego armatora) ma być zwodowana w połowie lutego. Pierwotnie planowany termin - 14 lutego - jest jednak zagrożony, bo przedłużają się negocjacje z poznańskim Cegielskim, który ma dostarczyć silnik. Nie ma też już szans na zbudowanie jeszcze dwóch jednostek: con-ro i kontenerowca, bo wiązałoby się to z udzieleniem stoczni kolejnej pomocy publicznej. Jeszcze w lutym wypowiedzenia dostanie 800 osób (z prawie czterotysięcznej załogi), przede wszystkim z wydziału kadłubowego, który nie ma pracy. Ostatnie wodowanie w stoczni zaplanowano na 14 lutego. Nie wiadomo czy będzie ono miało charakter otwarty. Zarządca kompensacji, który przygotowuje majątek stoczni na sprzedaż, jak i kadra kierownicza obawiają się, że ostatnie wodowanie może stać się areną demonstracji niezadowolonych stoczniowców.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin,
www.miasta.gazeta.pl/szczecin