Jak to się stało, że jeden z czołowych armatorów światowych pomimo niesprzyjających warunków gospodarczych utrzymał wysokie obroty? Według Krzysztofa Gogola pomogły nowe statki i Chińczycy.
- Kryzys spowodował różne posunięcia ekonomistów z całego świata - mówi Krzysztof Gogol, rzecznik PŻM. - Wiele państw ze względu na oszczędności przestało skupować surowce. Spadek ich cen szybko wykorzystały Chiny, które rozpoczęły zakupy na wielką skalę. Statki zaprzęgnięte do przewozu towarów czekają na wejście do chińskich portów po kilkanaście dni - to była wielka szansa dla PŻM-u. W momencie, kiedy flota lwiej części armatorów stoi na redzie, my jesteśmy do pełnej dyspozycji spółek reszty świata. Wykonujemy rejsy do Ameryki Południowej i Północnej, transportujemy fosforyty dla ZCh Police (chociaż ze względu na złą sytuację Zakładów ilość rejsów krajowych zmniejszyła się). W 2009 roku statki Polskiej Żeglugi Morskiej przewiozły 21,2 mln ton ładunków. Pomimo kryzysu na rynku żeglugowym, armatorowi udało się utrzymać podobną ilość transportowanych ładunków, jaką przewiózł rok wcześniej (21,6 mln ton).
Więcej na http://www.gospodarka.stetinum.pl/pl/wiadomosci/szczecinskie_firmy/PZM_poza_kryzysem