Państwo chce dofinansować pensje pracowników z firm przeżywających kryzys z podwyższenia składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - dowiedziała się Gazeta Wyborcza. Najważniejszy punkt to dopłaty państwa do pensji pracowników, których zakłady mają przestoje z powodu kryzysu. Pracownik mógłby liczyć na pensję minimalną, czyli 1276 zł, płaconą w części przez firmę, a w części przez rząd. Pieniądze wyłoży Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Składkę do niego płacą pracodawcy - 0,1 proc. wynagrodzenia za każdego pracownika. Rząd chce podnieść składkę do 0,25 proc. Fundusz zarobi na tym 1 mld zł rocznie. W rządowym pakiecie zapisano także ograniczenie – prawdopodobnie do dwóch lat – umów na czas określony. Po tym okresie firma będzie musiała zatrudnić pracownika na stałe. Rząd zgadza się też na postulowany przez pracodawców elastyczny czas pracy. Oznacza to, że gdy firma nie będzie miała zamówień, pracownik będzie pracował krócej - np. sześć godzin dziennie. Gdy zamówienia są - dłużej, np. dziesięć. Ale pracodawca nie będzie musiał płacić za nadgodziny.
Źródło: Gazeta Wyborcza,
www.gospodarka.gazeta.pl