Już pojutrze pierwsze żaglowce przypłyną do Szczecina, przed nami wielkie żeglarskie i turystyczne święto. The Tall Ship Races 2017 przyciągną do Szczecina kilkaset turystów z całego świata. Miasto przygotowało szereg atrakcji, w tym koncert Andrei Bocellego i polskich artystów, strefę rozrywkową na Łasztowni oraz mnóstwo innych inicjatyw, których mnogość rzeczywiście może przyprawić nas o ból głowy. Czy takie wydarzenia w mieście to koszt czy inwestycja? Zapytaliśmy Prezesa Północnej Izby Gospodarczej Dariusza Więcaszka.

KOMENTARZ:

Już za chwilę w Szczecinie wielkie święto. W hotelach miejsca dawno wykupione, apartamenty wynajęte. Dzisiaj przemierzając rowerem piękne, nowiutkie, nadodrzańskie bulwary widziałem budowę przepraw przez Odrę, ludzi przygotowujących sceny, parki rozrywki, rozmaite budowle. The Tall Ship Races 2017 to, tak jak poprzednie dwie edycje w naszym mieście, wielkie przedsięwzięcie. To dla miasta wielki wysiłek organizacyjny i finansowy. Przyjęcie setek tysięcy gości z całego świata to ogromne wyzwanie. Słyszę wiele komentarzy. Niektórzy mówią, że miliony złotych przeznaczonych na tę imprezę to bezsens, że można by lepiej je wydać. Otóż uważam, że nie. To nie wydatek. To dobrze zainwestowane pieniądze. Wrócą do nas w następnych latach z nawiązką. Miasta walczą o wizerunek, o to by się wyróżnić i m.in. w ten sposób pokazać, że są atrakcyjnymi miejscami do życia, a zatem do robienia interesów, zamieszkania czy nauki. Przez ostatnie kilka lat wychodzimy wreszcie z ery „wioski z tramwajami”. Szczecin pięknieje. Moi goście z kraju i z zagranicy podziwiają przemianę jaka się tu dokonuje. Podczas ostatniego „5. Kongresu Morskiego”, odbywającego się na początku czerwca w Szczecinie obserwowałem ekipy telewizyjne, które przyjechały z całego kraju. Widok z Wałów Chrobrego budził ich autentyczny zachwyt. Szczecin ma walory, których nie ma żadne miasto w Polsce, niesamowite położenie nad wodą. Ten atut, po latach odsuwania się od wody, zaczyna być wykorzystywany. Wielkie żaglowce, uśmiechnięci ludzie, wspaniała atmosfera i niezapomniane widoki to świetna reklama miasta, warta bardzo wiele. Na jednym z portali internetowych reklamujących imprezę, mieszkaniec, bodaj Holandii, nie mógł uwierzyć, że Polska ma taki kształt jaki zaprezentowano na mapie, a Szczecin leży w Polsce. Rola edukacyjna jest więc również nie do przecenienia.

I jest jeszcze, zaraz po zlocie żaglowców – Pyromagic 2017. Wiele lat temu prezentowałem pomysł na tę imprezę urzędnikom miejskim. Bo nikt w kraju nie ma takich warunków technicznych (ukształtowanie terenu, wyspa do odpalania ładunków, kwestie bezpieczeństwa) jak Szczecin. Cieszę się, że po raz kolejny dziesiątki tysięcy Szczecinian i przyjezdnych przez trzy dni będą podziwiać to wspaniałe widowisko.