fbpx

 

karma3

 

Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Jarosław Tarczynski, naturalne położenie naszego miasta, powoduje, że możemy pełnymi garściami czerpać z „renty geograficznej” rozwijając logistykę, branżę ICT, przemysł oraz usługi. Nie ma mowy o tworzeniu sztucznych tworów, które mają animować współpracę transgraniczną, bo ta współpraca nawiązuje się w naturalny sposób i – co udowadniają ostatnie lata i zarysowane plany na przyszłość – jest bardzo efektywna.

Pojawiła się propozycja zacieśniania współpracy pomiędzy Szczecinem, a miejscowościami niemieckiego pogranicza. W polskich mediach zrobiła się poważna dyskusja, niektórzy politycy wieścili utratę części niezależności przez Polskę, na rzecz Niemiec. Projekt nawet otrzymał nazwę roboczą „Aglomeracji Polsko-Niemieckiej ze stolicą w Szczecinie”. Obserwował Pan tę dyskusję? Jak ta pogłębiona współpraca powinna wyglądać?

Niewątpliwie ta dyskusja opuściła poziom merytoryczny i wokół niej było zbyt dużo emocji. Zupełnie niepotrzebnie. Szczecin jest najbardziej wysuniętym na zachód miastem w Polsce. Jesteśmy położeni zaledwie 15 kilometrów od granicy z Niemcami i jesteśmy naturalnym ośrodkiem dla gmin, które są w pobliżu Szczecina partnerem do dyskusji nad rozwojem. Mamy dużo przestrzeni tematycznych do zagospodarowania, bo Szczecin jest uznawany za stolicę tego regionu. Jesteśmy miastem polskim i tak zostanie, ale są pewne szanse na współpracę transgraniczną. Zarówno w kwestiach gospodarczych jak i społecznych, kulturalnych czy infrastrukturalnych i należy te okazje dobrze wykorzystywać.

Czyli pojęcie Aglomeracji Polsko-Niemieckiej jest możliwe do realizacji? Dlaczego to hasło wzbudziło takie emocje?

Naturalnie rzecz biorąc to nie powołując żadnych formalnych instytucji i nie nazywając tego w taki sposób, Szczecin już jest stolicą pewnego regionu, który obejmuje nie tylko miejscowości Pomorza Zachodniego, ale i pogranicza. Polacy jeżdżą do niemieckich miejscowości do pracy i na zakupy, obywatele Niemiec podobnie. Odwiedzają nasz kraj turystycznie, rekreacyjnie, czasami biznesowo. Obecność w Unii Europejskiej gwarantuje nam swobodny przepływ ludności, Polacy mieszkają po stronie niemieckiej i ja nie słyszałem wielu uwag, że „wykupujemy ziemię Niemcom”. Nasza współpraca powinna opierać się nie tylko na wymianie handlowej, ale i turystycznej czy kulturalnej. Co możemy wykorzystać? Wyobraźnia sięga daleko i jest do zrobienia jeszcze mnóstwo rzeczy.

Jakie przestrzenie mogą być wykorzystywane efektywniej? Bardziej kultura? Infrastruktura? Czy może jednak wciąż gospodarka i rozwój biznesowy?

Stawiałbym na gospodarkę i rozwój biznesowy, ale nie tylko dlatego, że jestem Prezesem Północnej Izby Gospodarczej. Powodów jest więcej i mają one charakter ogólnorozwojowy dla całego naszego województwa i szerzej dla kraju. Bardzo słabo znamy nasze pogranicze, region zachodni Niemiec jest jednym z biedniejszych w całych Niemczech, ze słabą populacją. Jestem za tym byśmy rozwijali się równomiernie, bo to przynosi wymierne korzyści. Szczecin był w rysie historycznym tym regionem, który skupiał mnóstwo ciekawych inicjatyw, przyciągał atrakcyjną ofertą kulturalną i edukacyjną. Gospodarczo moglibyśmy wspólnie podjąć szereg dobrych inicjatyw.

O jakich inicjatywach Pan mówi? Marszałek Olgierd Geblewicz podczas konferencji prasowej o współpracy polsko-niemieckiej mówił wiele nie tylko o infrastrukturze, ale i np. o wymianie pracowników pomiędzy krajami oraz o lokowaniu inwestycji niemieckich nieopodal granicy, ale już po stronie polskiej. To jest przyszłość?

Może takiego trendu fundamentalnego jeszcze nie ma jeżeli chodzi o Niemców przyjeżdżających do pracy w Polsce, ale widzimy pierwsze takie przypadki, a to już wstępny sukces. Jako województwo zachodniopomorskie borykamy się z trudnością w pozyskaniu nowych sił roboczych. Ten sam problem mają również Niemcy, może nawet i większy, bo ichniejsza populacja jest w jeszcze większym kryzysie niż nasza. Niemcy mają jednak wyższe zaawansowanie jeżeli chodzi o technologię, stąd właśnie pewna wyższość tego kraju np. nad naszą branżą produkcyjną. Musimy mówić w tym zakresie o pewnej wzajemności we współpracy i jestem pewien, że poza kwestią miejsc do pracy, jest mnóstwo innych przestrzeni, gdzie możemy współdziałać. To powinien być temat do szerokiej, otwartej dyskusji. Ważne jest jednak, by sprecyzować wzajemne oczekiwania i podejść do dyskusji bez uprzedzeń. Mam wrażenie, że dyskusja medialna na temat wspomnianej przesz Pana „Aglomeracji Polsko-Niemieckiej” w dużej mierze wynikała właśnie z wygenerowania w społeczeństwie takiego nastroju.

No i taki nastrój pewnie generuje takie komentarze jak: „Współpraca polsko-niemiecka – tak, ale na naszych warunkach” albo „Współpracujmy, ale pamiętajmy o przeszłości”.

Jak zaczniemy dyskusje od tego tematu to nie posuniemy się do przodu. Rys historyczny musi być w naszej pamięci, ale nie może być warunkiem tego czy będziemy podejmować jakieś działania. Są dwie strony tej sytuacji i zakładanie, że musi być zawsze tak jak my chcemy, powoduje, że nie ma szans na powodzenie takiej współpracy.

Gościem w Szczecinie na początku sierpnia była Pani Premier Meklemburgii Pomorza Przedniego Manuela Schwesig. Taka wizyta w Szczecinie to dobry sygnał?

Owszem, takich wizyt możemy życzyć sobie jak najwięcej, bo wtedy możemy wspólnie weryfikować oczekiwania i konsultować pomysły do realizacji. Inaczej się rozmawia mając w mieście osobę decyzyjną, a inaczej przez pośredników. Pomysł by powołać jednostkę, która będzie mieć siedzibę w Anklam do kontaktów z naszym miastem, należy uznać za pozytywny symptom do współpracy z naszym miastem.

Czyli nie jest tak, że im więcej inwestycji niemieckich w regionie, tym słabszy nasz głos narodowy w gospodarce? Pytam Pana nie tylko jako Prezesa Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, ale i jako Dyrektora Zarządzającego przedsiębiorstwem Durable, które jest przedstawicielem kapitału niemieckiego w naszym regionie.

Jest to bardzo błędna teza, żeby nie powiedzieć mocniej. Moje doświadczenia są zupełnie inne, bo nawet patrząc na Szczecin, nigdy nie byliśmy miastem typowo industrialnym, wielu rzeczy nie nauczylibyśmy się bez kapitału niemieckiego czy skandynawskiego. Nasz głos narodowy w żaden sposób nie jest osłabiany, wręcz przeciwnie – wzmacniany. Możemy budować nasz kraj przy pomocy inwestycji z zagranicy.

Dziękuję za rozmowę.

ciekawi

konsultacjelean27042018

pfp27042018a