fbpx

 

  • Wykonawca inwestycji ma prawo powołać się na prawną regulacje dotyczącą „siły wyższej” jeżeli koronawirus spowoduje, że nie będzie komu podjąć pracy lub gdy nie z winy realizatora inwestycji na plac budowy nie dotrą niezbędne materiały
  • Najważniejszy jest dialog między inwestorem, a realizatorem inwestycji. Pandemia koronawirusa dotyka wszystkie strony
  • Pracodawca powinien być czujny – zignorowany koronawirus to problemy w wielu przestrzeniach
  • Czy epidemia spowoduje duże straty dla branży budowlanej? Jeżeli tak – to większe dla rynku deweloperskiego czy dla rynku inwestycji publicznych?

Czy koronawirus to „siła wyższa”? Specjaliści o konsekwencjach epidemii dla branży budowlanej

    Minął miesiąc odkąd nasze życie zostało wywrócone do góry nogami z powodu globalnej pandemii koronawirusa. Polski Rząd zapowiada, że jeszcze w kwietniu poznamy plan odmrażania polskiej gospodarki, niestety o ile sklepy można zamknąć „z dnia na dzień”, tak proces powracania do standardowego działania trwać będzie długie miesiące i z całą odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że nie ma w Polsce gałęzi gospodarki, która nie odczuje zmian.

   Jak wygląda sytuacja w budownictwie? Jak mówi radca prawny Bożena Licht z kancelarii Licht Przeworska, ekspert Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, sytuacja na rynku rysuje się bardzo niepewnie i przyszłość wielu firm i inwestycji rysuje się mało optymistycznie: - Stan epidemii dotyka także branże budowlaną. W relacjach z kontrahentami i pracownikami te zmiany są znaczące. Główną zasadą prawa zobowiązań jest zasada, że „umów należy dotrzymywać”. Jest to podstawa bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, musimy więc realizować zawarte umowy. Od 20 marca, czyli ogłoszenia stanu epidemii, często słyszymy, że wielu kontrahentów powołuje się na tzw. „siłę wyższą” Czym jest wspomniana siła wyższa? -wyjaśnia mecenas Licht – Stan epidemii wpisuje się w definicję. To przyczyna powszechna i wyjątkowa oraz niemożliwa do przewidzenia i charakteryzująca się pewną trwałością. Nie wystarczy powiedzieć, ze mamy do czynienia ze stanem epidemii i możemy zmniejszyć zakres umowy czy pozwolić sobie na opóźnienia. Musi zaistnieć odpowiednie uzasadnienie np. braki kadry pracowniczej (kwarantanna), warunki ekonomiczne, przestoje ekonomiczne czy wskazanie opóźnienia w dostawie materiałów i komponentów – tłumaczy rozmówczyni Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

    - Najczęściej zalecamy zawieranie porozumienia. Jeżeli jest taka możliwość  poprzez aneks do umowy - jest to najlepsza i najszybsza ścieżka rozwiązania problemu.  Jeżeli to się nie uda pozostaje nam ścieżka sądowa. W oparciu o wyrok sądowy może dojść do zmiany treści umowy, czyli np. zmianie ulegną kwestie terminu i kształtu realizacji zadania czy spraw rozliczeniowych – wyjaśnia mec. Bożena Licht.

„Jeżeli zobaczymy pracownika z charakterystycznymi objawami to należy go odsunąć od pracy”

     Do Północnej Izby Gospodarczej każdego dnia trafia seria pytań od zmartwionych przedsiębiorców dotyczących tego czy np. zezwolić pracownikom na pracę zdalną lub czy możliwe jest utrzymanie ciągłości działania firmy nawet gdy okaże się, że któryś z pracowników jest zakażony koronawirusem. Jak mówi radca prawny Bożena Licht branża budowlana jest narażona na rozmaite komplikacje z tytułu epidemii – na budowie pracuje bowiem zwykle więcej niż kilka osób, a np. kwarantanna mogłaby wpłynąć na terminy realizacji zadania.

  Czy przedsiębiorcy zajmujący się realizacją inwestycji budowalnych mogą się w jakikolwiek sposób zabezpieczyć na wypadek zakażeń? – Jeżeli zobaczymy pracownika z charakterystycznymi objawami to należy go odsunąć od pracy. Wówczas pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia. Pracownik powinien trafić na badania lekarskie, ale muszą wystąpić zdarzenia uzasadniające podejrzenia co do stanu zdrowia pracownika, nie można kierować na badania pracowników tylko prewencyjnie. Pracownik poddany kwarantannie nie stawia się do pracy – mówi mec. Licht. – Pracodawca ma zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Pracownik ma obowiązek zawiadomienia przełożonego o swojej sytuacji zdrowotnej lub może zwrócić uwagę na sytuację zdrowotną swoich współpracowników – dodaje.

      

Prawo i gastronomia. W obu branżach koronawirus generuje zmiany

    Mecenas Bożena Licht – poza działalnością prawną – prowadzi również - wraz z Alicją Przeworską popularną szczecińską kawiarnię na Jasnych Błoniach „Między wierszami”. Jak mówi przedsiębiorczyni koronawirus pozwala spojrzeć z dystansem na prowadzenie obu tych działalności. Gastronomia przeżywa poważny kryzys, a działalność legislacyjna w związku z zaistniałą sytuacją jest bardzo rozwojowa: - Kancelaria ma dużo pracy, współpracujemy z klientami, którzy mogą mieć zatory finansowe, więc spodziewamy się korzystania z usług prawnych w niezbędnym zakresie. Mamy więcej pracy niż dotychczas, jesteśmy gotowi na większą ilość sporów sądowych, choć domeną naszej kancelarii jest porozumienie. Bardzo odczuliśmy zmiany – mówi mec. Licht.

   - Lokal „Między wierszami” jest zamknięty. Prowadzimy dowóz lodów i przekazujemy połowę dochodu na rzecz szpitala przy ul. Arkońskiej. Zalecamy czytanie książek, uruchomiliśmy sklep internetowy. Musimy się odnaleźć w nowej sytuacji, a nie wiemy jak długo to potrwa. Mamy wielu pracowników i nie mamy dla nich teraz pracy. Odczuwamy to bardzo – mówi mec. Licht.

   Mecenas Bożena Licht oraz kancelaria Licht Przeworska przystąpiły do think-tanku Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie „Izbowy pakiet dla przedsiębiorców” – serdecznie zachęcamy do konsultowania swoich bieżących problemów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

 

POSŁUCHAJ:   https://soundcloud.com/p-nocna-izba-gospodarcza-185996703/tak-sie-robi-biznes-7-bozena-licht/recommended