Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 banerpracodawcaroku22062017

 

Jest jednym z najpopularniejszych, szczecińskich coachów, ekspert medialny, prelegentka podczas licznych wydarzeń w Szczecinie, ale nie tylko. Ostatnio prowadziła warsztaty w Krakowie oraz w Londynie. Pracuje z przedsiębiorcami, ale i ze zwykłymi mieszkańcami, którym pomaga rozwijać się i odnajdywać drogę do sukcesów. Z Małgorzatą Krawczak rozmawiał Michał Kaczmarek.

Przedsiębiorca jest zwykle człowiekiem bardzo zmęczonym. To jest wpisane w prowadzenie działalności gospodarczej czy może jednak jest tak, że każdy człowiek aktywnie działający intelektualnie i nie tylko powinien znaleźć swoje źródło, z którego czerpie energię?

Stereotypy mówią, że zmęczenie powinno być wpisane w przedsiębiorczość. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Zmęczenie, owszem, towarzyszy ludziom aktywnie prowadzącym działalność, ponieważ są oni tak pochłonięci pracą, że zapominają o starym porzekadle „oddać cesarzowi, co cesarskie” czyli w metaforycznym tłumaczeniu – oddać ciału i umysłowi to, czego potrzebują do regeneracji. Przedsiębiorca to nie człowiek, który haruje od świtu do nocy. To niewolnik własnych przekonań i musi prowadzić działalność gospodarczą, żeby zarabiać. Przedsiębiorca to człowiek, który swoją postawą inspiruje innych – jest to niemożliwe, jeżeli jest się zmęczonym, wyczerpanym i zniechęconym do życia, a także do swojej pracy. Nie jestem językoznawcą, jednak gdy przyjrzymy się słowu, to przedsiębiorca to ten, który ‘przed się bierze’ swoją działalność, a nie ten, który ugina się pod jej ciężarem. Zbyt często ulegamy pokusie określania siebie wielkimi słowami, za którymi nie stoją ani inteligencja emocjonalna, ani inteligencja finansowa. Wszystko zaczyna się od pytania – po co prowadzimy swoją działalność? Jeżeli tylko dla pieniędzy, to szybko nas to wykańcza i ma to niewiele wspólnego z przedsiębiorczością. To, co charakteryzuje przedsiębiorcę to misja i wizja tego, z czym wychodzi na rynek. To coś, co niesie firmę w przyszłość a pracownikom daje nam energię do działania. Powiedziałabym nawet, że przedsiębiorca powinien podejść do siebie w sposób egoistyczny, zadając sobie pytanie jak ważny jestem sam dla siebie? A gdy już to określi, to następnie – czego potrzebuję, by być ważnym dla innych ludzi, skoro zdecydowałem się być przedsiębiorcą?

Skąd człowiek aktywny zawodowo powinien czerpać energię?

Przede wszystkim z siebie, ze swoich zasobów. I nie mam tu na myśli wykształcenia, a wspomnianą już wcześniej inteligencję emocjonalną, czyli umiejętność budowania relacji ze sobą i z innymi oraz właściwe zarządzanie własną osobowością. Gdy przyjrzymy się osobom przedsiębiorczym, to geniuszów z pakietem świadectw tam niewielu. Oni pracują dla osób przedsiębiorczych. Aby być osobą przedsiębiorczą, należy znać swoje możliwości i swoje ograniczenia, należy dbać o swój rozwój osobisty. Może to brzmi banalnie, ale sprawa jest naprawdę ważna, ponieważ proces wychowawczy, edukacja, zostawiają w nas pewne ślady, które nie zawsze sprzyjają dobrej samoocenie siebie i sytuacji, jesteśmy nastawieni by czerpać z zewnątrz; szkoły, kursy itp. Mało uczy się nas o tym jak odnawiać w sobie pokłady kreatywności, witalności, energii. Za bardzo jesteśmy skupieni na twardej wiedzy, a za mało na miękkich umiejętnościach, które bardzo często sprzyjają działaniu w biznesie. Ludzi pracujących na wysokich stanowiskach z którymi pracuję coachingowo, zachęcam, by mniej kalkulowali, a więcej rozmawiali, by poświęcali więcej czasu na odpoczynek, realizację pasji i by częściej wyłączali służbowy telefon komórkowy. Jeżeli chcę wszystko kontrolować i wykonywać osobiście, to jestem kontrolerem prowadzącym działalność o bardzo niskim indeksie zaufania, nie przedsiębiorcą.

Praca nad sobą zajmuje pewnie sporo czasu, ale jest warta tego czasu, jeżeli przynosi efekty. Praca nad sobą to więc godziny lekcyjne spędzone u trenerów? Czytanie książek? Czy może coś co będzie harmonijnie uzupełniało się z codziennym funkcjonowaniem przedsiębiorcy?

Jeżeli pracę nad sobą będziemy przeliczać na ilość godzin szkoleniowych albo coachingowych czy ilość przeczytanych książek, to możemy wpaść w pułapkę. Może się okazać, że całymi latami szkolimy się u różnych ludzi, czytamy całą masę książek i nic. Praca nad sobą to ten czas, w którym to, co wynieśliśmy ze szkoleń czy coachingów, wprowadzamy we własne życie, a następnie w życie firmy. Przedsiębiorca rozumie, że pracując nad sobą, uruchamia pewien tryb w machinie o nazwie ‘życie prywatne’ i ‘życie zawodowe’. Żeby wszystkie tryby współpracowały ze sobą, trzeba stworzyć im warunki do ich rozwoju. Praca nad sobą to w zasadzie styl życia, który zakłada doświadczanie tego, co nazywa się wewnętrzną harmonią. Im częściej będzie ona bowiem obecna w naszym życiu, tym spokojniejsi i bardziej szczęśliwi będziemy. Budowanie swojego wizerunku poprzez poszerzanie wiedzy branżowej jest bardzo ważne, ale to nie może być jedyny sposób rozszerzania własnych kompetencji. W tym przypadku harmonia to idealne łączenie wiedzy merytorycznej z pracą nad sobą, relacjami z ludźmi, odstresowaniem się w trudnych momentach życia. Jedna z bardzo ważnych reguł sprzedaży mówi, że nie sprzedajemy produktu, a siebie – jeżeli nasz klient nas polubi, to zdecydowanie chętniej polubi i doceni nasz produkt. Żeby „sprzedać siebie” musimy znać swoją wartość i być siebie pewnymi. Istotne jest tutaj także zaufanie. Jeżeli ufam sobie, to zaufam ludziom. Ważne jest, żeby pozwolić poznać się lepiej ludziom.

Praca nad sobą – to zdanie brzmi jakby wspomniany przez nas przedsiębiorca miał fokusować się tylko na sobie, a tymczasem to kwestia relacji z innymi czy spraw rodzinnych. Wiele wymagamy od takiego człowieka i chyba archetyp przedsiębiorcy, o który Panią pytam, to człowiek, który nie ma w życiu lekko.

To, czy mamy w życiu lekko czy ciężko, to kwestia nastawienia do życia. Praca nad sobą to są te momenty, kiedy możemy wziąć głębszy oddech, zwolnić i pomyśleć o swoim życiu – kim jestem? Co chcę osiągnąć? Po co żyję? Co chcę po sobie zostawić? Jednak my często myślimy o swojej rodzinie, o pracy i o relacjach z ludźmi. W ten sposób tworzymy własne scenariusze na życie, tworzymy iluzję tego, co chcemy, by się zdarzyło. A potem przeżywamy różne rozczarowania. A praca nad sobą jest pracą nad sobą, nie nad innymi. Wszelka aktywność zawodowa to wydzielanie nowej przestrzeni z już istniejącej, czyli z życia osobistego i rodzinnego.  Praca, biznes, prowadzenie działalności gospodarczej, to wszystko pochłania naszą uwagę. Podobnie życie rodzinne. Nie da się pracować nad sobą i w tym samym czasie robić milion innych rzeczy – trzeba wydzielić sobie czas, tylko ja ze sobą, przypatruję się wtedy z dystansu sobie, czyli tej osobie, którą się staje każdego dnia. Reset nam pomaga, tak właśnie budujemy relacje z samym sobą.

Jak często przedsiębiorców spotyka wypalenie zawodowe?

Bardzo często niestety i jest to spory problem, który zabiera menadżerowi czy właścicielowi firmy chęć do pracy, chęć do życia i chęć do rozwoju, a przecież prowadzenie firmy to ciągły rozwój i wyznaczanie sobie nowych celów do realizacji. Każdy organizm ma swoją wytrzymałość fizyczną i psychiczną. Nie możemy traktować np. wypoczynku albo dzielenia się kompetencjami z innymi jako „wypadania z gry”, nie da się bowiem żyć cały czas na najwyższych obrotach i dawać z siebie zbyt wiele z obawy, że ktoś będzie od nas lepszy, że wyprzedzi nas na rynku, że wygryzie z interesu. To prowadzi do frustracji i do wypalenia, a jak dochodzi o wypalenia zawodowego, to będzie nam już wszystko jedno, pękamy w środku i zakończenie działalności jest kwestią czasu i dużym fartem, jeśli kończymy na tzw. plusie.Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali, dzielmy czas na pracę i przestrzeń dla siebie, dla rodziny.

Z jakimi problemami przychodzą do Pani najczęściej osoby, które prowadzą swoje biznesy lub są menadżerami, kadrą zarządzającą?

Takie osoby nie przychodzą do coacha, żeby pytać jak prowadzić biznes, bo oni to doskonale wiedzą, a ja takiej wiedzy nie posiadam. Ludzie biznesu chcę nauczyć się, jak i jakimi kierować się zasadami, żeby poprawiać relacje międzyludzkie. Pytają o to, jak wzmocnić samoocenę, pracują nad podbudowaniem swojej pewności siebie, chcą być liderami, a nie szefami. Na szczęście coraz częściej zauważa się, że w firmie najważniejsi są ludzie, bo w XXI wieku nie produkt stanowi o powodzeniu firmy, a ludzie, którzy pracują z pasją, którzy realizują misję i wizję swojej firmy, którzy chcą zmieniać świat na lepszy. A żeby budować satysfakcjonujące relacje z innymi, trzeba być mocno świadomym siebie.

Czego więc może chcieć przedsiębiorca od coacha?

Przedsiębiorca, który przychodzi do coacha, jest świadomy tego, że potrzebuje coś w swojej pracy zmienić i ulepszyć – to bardzo cenne, bo oznacza, że człowiek sukcesu potrafi myśleć krytycznie i perspektywicznie. Coach prowadzi taką osobę po zakamarkach jej osobowości by uświadomić, że to, co jest w nim słabe, niekoniecznie musi być złe, a to, co jest silne nie zawsze jest dobre. Jakbym miała określić po co przychodzi do mnie przedsiębiorca, to powiedziałabym, że przychodzi odnaleźć harmonię między tym co jest w nim dobre i silne, a tym, co jest słabe, nielubiane, po to by to nie przeszkadzało mu w rozwoju i budowaniu relacji. Relacje są w świecie biznesu najważniejsze.

Magazyn

zp01022017